Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 204 137 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
WIRTUALNY SPACER PO GMINIE STĄPORKÓW

NEPOTYZM. PODSTAWOWA JEDNOSTKA CHOROBOWA ŻYCIA PUBLICZNEGO PRZENOSZONA DROGĄ PARTYJNĄ.

niedziela, 10 lutego 2013 13:53

Stąporków, 10.02.2013r.

 

Szanowny Pan

Władysław Kosiniak-Kamysz

Minister Pracy i Polityki Społecznej

 

            Szanowny Panie Ministrze,                                                            

Z dużym zaciekawieniem, a jeszcze większym zdumieniem, zapoznałam się z Pana pomysłami w zakresie usprawnienia działalności urzędów pracy. Przedstawione one zostały w artykule „Urzędy pracy powinny być bardziej efektywne”. Artykuł opublikowany został przez portalsamorzadowy.pl, który idąc za Pańskim blogiem, cytował rozwiązanie problemu nad którym pochylił się Pan w swoim wpisie. Pomysł „profilowania bezrobotnych”. Owe „profilowanie” ma pozwolić, jak pisze Pan na swoim blogu, na ustalenie „gotowości rejestrującego się do powrotu na rynek pracy” (źródło: por. http://www.portalsamorzadowy.pl/praca/urzedy-pracy-musza-byc-bardziej-efektywne,44374.html).

          Proszę mi wierzyć, że osoby, które szukają pracy są gotowe na jej podjęcie. Tego badać Pan nie musi. Profilowanie bezrobotnych, o którym podnosi Pan na swoim blogu, również uważam za działanie zbędne. Nie ma co tworzyć fikcji. Jeżeli natomiast chce Pan realnie „uefektywnić działania urzędów pracy” niech Pan chociażby zwróci uwagę na zjawisko nepotyzmu, spotykane wśród polityków, i brak realnych działań Państwa w zakresie przeciwdziałania tej patologii życia publicznego. Jeżeli uda się Panu wypracować realne mechanizmy, które spowodują rzetelne działania Państwa w przedmiocie zwalczania tej gangreny, to już będzie bardzo dużo.

          Sytuacja na rynku pracy jest tragiczna. I bez względu na to co mówią politycy na lepsze się nie zanosi. Wg danych GUS-u na koniec 2012 roku stopa bezrobocia w Polsce sięgnęła 13,4%. W województwie świętokrzyskim bezrobocie to poziom 15,8%. Z kolei 22,4% to wskaźnik bezrobocia z terenu powiatu koneckiego. (źródło: por. http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1487_PLK_HTML.htm)

          I chociażby w związku z tym warto postarać się wypracować program przeciwdziałania nepotyzmowi. Jeżeli społeczeństwo czuje, że z rynkiem pracy jest źle to Państwo musi podejmować wszelkie możliwe działania służące temu by rzadziej drażnić opinię publiczną kolejnymi medialnymi informacjami w przedmiocie zatrudnianych rodzin polityków w sektorze publicznym.

          Szukając definicji patologii „załatwiania pracy” dla członka rodziny w sektorze publicznym chyba najprościej mogłabym określić nepotyzm jako podstawową jednostkę chorobową życia publicznego przenoszoną drogą partyjną. Niestety jest to choroba przewlekła, z którą dzisiaj dość trudno walczyć.Z prostej przyczyny. Do dziś nie opracowano jasnej metody leczenia tego wirusa. A jedno powinno być oczywiste. Wszelkie ujawniane przypadki tej toczącej życie publiczne gangreny, zwanej pieszczotliwie nepotyzmem, powinny być zwalczane i piętnowane z całą stanowczością. I tutaj nie może być miejsca na wyjątki dla kogokolwiek.

          Dzisiaj, jeżeli nawet media ujawniają jakikolwiek przypadek tej patologii, to niestety, ale w opinii publicznej omawiany jest on w zakresie etycznym, a nie konsekwencji prawnych. Według mnie ujawnione zjawisko nepotyzmu, gdzie istnieją jasne przesłanki dla potwierdzenia tezy, że dany pracownik „dostał pracę” nie dlatego, że był najlepszy w konkursie, albo dlatego że miał odpowiednie kwalifikacje ale dlatego, że jest z „czyjejś rodziny” lub określonej partii, powinno być traktowane na zasadach „przyjęcia/przekazania innej korzyści”. I każdym tego typu ujawnionym przypadkiem powinien zajmować się prokurator. Dzisiaj bowiem mamy sytuacje, że nie ma społecznego przyzwolenia na gangrenę nepotyzmu. Istnieje natomiast przyzwolenie partyjne. 

          Niedopuszczalnym jest, że którykolwiek polityk wykorzystuje publiczną funkcję do załatwienia pracy dla członka swojej rodziny. Dziś, gdy tego typu patologie bywają ujawniane, rozmawia się o nich w kontekście etycznym. Względnie moralnym. A ci z polityków, którzy dopuszczają się tego typu zachowań najczęściej wychodzą z założenia: dziennikarz napisze. Ludzie przeczytają i zapomną. Przecież nie tylko ja tak robię.

          Nikt nie zwraca uwagi na złożoność i szkodliwość tego procederu dla życia społecznego. A niestety, ale tutaj taki występuje. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że osoba, która sprawuje mandat samorządowca jeżeli „otrzymuje gwarancję zatrudnienia w jednostce sektora publicznego” dla członka rodziny nigdy już tego swojego mandatu nie będzie sprawowała niezależnie. Nad takim samorządowym mandatem zawsze będzie wisiało „zobowiązanie” związane z faktem załatwienia pracy dla członka rodziny przez konkretne ugrupowanie polityczne. I proszę mi wierzyć, że ten fakt ma największe konsekwencje dla działalności publicznej takiego polityka. To dużo większa szkodliwość wirusa nepotyzmu aniżeli sam fakt nieuczciwego „załatwienia pracy” dla bliskiej samorządowcowi osoby. Taki polityk będzie już tylko pływał. Jeden brzeg to lojalność wobec partii, która dała pracę bliskiemu. A na odległym końcu sprawowanego mandatu to pozorowana lojalność wobec wyborców. To największa szkodliwość nepotyzmu. Polityk, który wyciągnął rękę po pracę dla członka swojej rodziny nigdy nie będzie w stanie podjąć realnej krytyki ludzi władzy. Zawsze będzie uciekał od negatywnych opinii na temat tych, którzy mu życiowo pomogli. Nawet jeżeli takie negatywne opinie chciałby w którymkolwiek miejscu swojej działalności publicznej wyrazić. Taki polityk, obojętnie czy partyjnie czy zawodowo jest w opozycji do rządzących, to życiowo zawsze będzie się z nimi zgadzał. To trochę na zasadzie: mam swoje zdanie, ale ja się z nim nie zgadzam.

          Odnosząc się do samego wpisu Pana ministra na swoim blogu pozwolę sobie dokonać choć pobieżnej jego analizy. Pewne wnioski nasuwają się wprost. Pisze Pan o stworzeniu modelu profilowania bezrobotnych. (źródło: por. http://www.portalsamorzadowy.pl/praca/urzedy-pracy-musza-byc-bardziej-efektywne,44374.html). Służyć temu miałby kwestionariusz elektroniczny, który składać miałby się z dwóch części. Pierwsza: część metryczkowa. Czyli wiek, płeć itd. I druga część kwestionariusza. Ta zawierać ma 13 punktów, w której znajdą się m.in. pytania o powód rejestracji w urzędzie, ocena chęci znalezienia pracy czy otwartości na współpracę z doradcą zawodowym. Dla mnie szczególnie ciekawy jest punkt: ocena chęci znalezienia pracy. (http://www.portalsamorzadowy.pl/praca/urzedy-pracy-musza-byc-bardziej-efektywne,44374.html)

          Moim zdaniem, co podkreślałam już czas temu, urzędy pracy powinny nazywać się  urzędami bezrobocia. Byłaby to nazwa właściwsza. Przynajmniej bezrobotni wchodząc do pośredniaka czuliby się bardziej „swojo”. Bo niestety Panie ministrze ale większości Polaków urzędy pracy kojarzą się z miejscem, w którym rejestrują się osoby bezrobotne. Na pewno urząd pracy nie kojarzy się „przeciętnemu Kowalskiemu” z placówką pośredniczącą w znalezieniu oferty pracy. No niestety ale takie są realia. I ktoś na te realia bardzo długo pracował.

          Po drugie. Dzisiaj często to zarządzający gminami ponoszą społeczną odpowiedzialność związaną z sytuacją na rynku pracy. A jaki jest stan faktyczny? Przy obecnym stanie rzeczy ani wójt, ani burmistrz nie ma nic do powiedzenia w kwestii konkretnych decyzji związanych z prowadzoną polityką dotyczącą pośrednictwa pracy. A to nie minister, nie starosta, nawet nie poseł czy senator, ale właśnie wójt, burmistrz czy prezydent miasta najczęściej dotykają tego problemu w sposób realny. Bowiem to oni najczęściej rozmawiają z mieszkańcami, którzy przychodzą do urzędów informować ich o często dramatycznej życiowej sytuacji związanej z brakiem zatrudnienia. I w zasadzie można zrobić tutaj dwie rzeczy. Albo bezradnie rozłożyć ręce. Albo starać się przejmować zadanie szczebla centralnego i szukać jakichkolwiek metod rozwiązania problemu szerzącego się bezrobocia, chociażby przez rozmowy z potencjalnymi inwestorami czy przedsiębiorcami.

          Idąc za www.portalsamorzadowy.pl w miejscu tym chciałabym przytoczyć cytat z Pańskiego bloga: "Zamierzamy (...) powiązać wynagrodzenia pracowników urzędów z efektami ich pracy oraz zmienić zasady przyznawania specjalnych dodatków do wynagrodzeń na stanowiskach kierowniczych”. „Urzędy mają się otworzyć bardziej niż dotychczas na współpracę z prywatnymi agencjami pracy i lepiej informować osoby bezrobotne o dostępnych ofertach pracy". Gdybym miała być złośliwa mogłabym napisać aby przy realizacji tego punktu pan minister nie zapomniał, o „płacy minimalnej”. Tyle, że takie sformułowanie byłoby krzywdzące dla urzędników. A akurat urzędnicy biur pracy na końcu ponoszą odpowiedzialność za stan i wyniki prowadzonej polityki Państwa dotyczącej problemu przeciwdziałania bezrobociu. Moim zdaniem to przede wszystkim Ministerstwo Pracy winno wyznaczać główną linię podejmowanych w tym zakresie działań. I w mojej opinii to samo Ministerstwo przede wszystkim odpowiada za brak jasnych regulacji dotyczących przeciwdziałaniu zjawisku nepotyzmu i jasnych schematów dotyczących realnych procedur związanych z ujawnianiem takich patologii. Przykre. Ale prawdziwe.

          Poza nepotyzmem mogłabym szukać innych przyczyn „służących” bezrobociu. Niech Pan przyjrzy się przerostowi administracji. W powiecie koneckim, w którym mieszkam, 60 % budżetu starostwa to wydatki związane z … administracją. Brakuje na drogi. Nie ma na szpital. Musi starczyć natomiast na napompowaną do granic możliwości… biurokrację. I dzisiaj doszło do sytuacji w powiecie koneckim, że ja znajduję 1 200 000,00 złotych w kasie gminnej na drogi zarządzane przez powiat, a starosta nie potrafi dołożyć na jezdnie, za których fatalny stan techniczny ponosi pełną odpowiedzialność. Odpowiedź starosty: brak funduszy. Nie dziwie się temu jeżeli w budżecie powiatowym, po zabezpieczeniu środków na administrację, okazuje się, że zostaje jedynie… 40% całości. Wierzyć się nie chce panie ministrze? Ale takie są fakty (źródło: por. Tygodnik Konecki, nr 6 (750) 2013r., 4.02.2013r., s. 3).

          Starosta mojego powiatu jest z tej samej partii politycznej co Pan.

          Kończąc mogę jedynie Panu napisać, że zanim zacznie Pan wdrażać model „profilowania bezrobotnych” niech się Pan przyjrzy prowadzonej polityce i realnie, powtarzam realnie, prowadzonym działaniom Państwa służącym zwalczaniu gangreny nepotyzmu. Bowiem jeżeli Państwo nie jest w stanie radzić sobie z fatalną sytuacją na rynku pracy w to niech chociaż zadba o to żeby politycy przestali drażnić społeczność, szczególnie lokalnie, kolejnymi ujawnianymi przypadkami tej gangreny.

          Niezwykle cenną akcję przeprowadziło w regionie świętokrzyskim Echo Dnia. Pod hasłem „Tropimy nepotyzm” wymieniony dziennik każdego tygodnia opisywał kolejne partie polityczne, ujawniał i piętnował wszelkie przypadki tego wirusa. Zresztą wielu dziennikarzy temat szkodliwości nepotyzmu często podejmuje.

          Tyle, że w ślad za działaniem w tym zakresie „czwartej władzy” powinny iść jeszcze konkretne decyzje regulujące i naprawcze sektora publicznego, za którego transparentność w kadrach odpowiadają politycy, którzy tak jakby czasami na chwilę zapominali, że wypełniając swoje mandaty w pierwszej kolejności mają służyć ludziom, a nie swoim rodzinom.


Podziel się
oceń
100
90

komentarze (22) | dodaj komentarz

SETKI WIDZÓW NA POKAZIE SZTUK WALKI W STĄPORKOWIE

środa, 06 lutego 2013 15:01

Pokaz sztuk walkiKilkuset widzów wzięło udział w pierwszej tego typu imprezie w województwie świętokrzyskim pod nazwą: „Pokaz sztuk walk. Runda I”, który odbył się w hali sportowej w Stąporkowie, którego miałam przyjemność być organizatorem. 

Pokaz Sztuk Walki planowany jest jako cykliczna impreza mająca na celu obudzić, nie tylko w młodych ludziach, pasję do sportu. Poprzez rygorystyczny kodeks bushio oraz równomierny rozwój ciała i ducha wskazać możliwości jakie daje sport, praca nad samym sobą i charakterem. Sztuki walki dają najczystszy obraz tego, do czego można dojść w drodze ustawicznej pracy nad samym sobą.

Takie przesłanie towarzyszyło organizacji pierwszej rundy „Pokazu sztuk walki”, na którą przyszło kilkaset osób.

Pokaz sztuk walki

Trybuny hali sportowej były szczelnie wypełnione widzami. Zasiedli na nich rodzice z dziećmi, ale też miłośnicy tego rodzaju sportów. – To piękne, że impreza przyciągnęła tak wielu rodziców ze swymi dziećmi, bo to była doskonała okazja do wspólnego spędzenia czasu i pokazania dzieciom jak można żyć z pasją, a tej na pewno nie brakowało występującym przed naszą publicznością.

Rzeczywiście pasji nie brakowało tym, którzy dostarczyli widzom wielu sportowych emocji.

MMA

Zaprezentowały się dwie stąporkowskie sekcje: MMA czyli pokaz mieszanych sztuk walki w wykonaniu zawodników Brawler Fight Club z Końskich, którym szefuje Marcin Kij oraz sekcja karate Kyokushin z Jarosławem Jankowski na czele.

Karate

Sekcja karate Kyokushin zaprezentowała sztukę łamania twardych przedmiotów czyli tzw. Tameshiwari.

Aikido

W pokazie judo zaprezentowali się zawodnicy z UKS „ŻAK” w Kielcach. Z pokazem technik Aikido oraz sztuki władania mieczem przyjechał Jacek Czerniachowicz ze swoją ekipą.

Wing Tsun-Kung

Zupełną nowością był pokaz technik Wing Tsun-Kung Fu z Warszawy.

Podczas trwania pokazu wolontariuszki: Monika Woźniak i Paulina Plewa kwestowały na rzecz pogorzelców z Wielkiej Wsi.

 

To było bardzo udane wydarzenie, któremu patronowali: TVP Kielce, Telewizja Końskie, TYGODNIK KONECKI i ECHO DNIA.

źródło:

por. http://www.staporkow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=923:pokazowy-sukces&catid=1:aktualnopci&Itemid=164


Podziel się
oceń
63
84

komentarze (14) | dodaj komentarz

WOJNA W TELEWIZJI TRWAM

środa, 26 grudnia 2012 15:58

Szanowni Państwo,

  W ostatnim czasie wiele mogliście Państwo usłyszeć, czy przeczytać, o problemie bezdomności w Polsce. Głównym ośrodkiem dla omawianego tematu stała się Nasza Gmina. Dziwić to nie powinno.

   Województwo świętokrzyskie to 102 gminy na terenie, których znajdują się trzy ośrodki MONARUDwa z nich mieszczą się na terenie Gminy Stąporków. Pierwszy z nich to ośrodek dla uzależnionej młodzieży w Lutej. Drugi ‑ dom dla bezdomnych w Stąporkowie.

       Na wstępie chciałabym odnieść się do reportażu Telewizji Trwam. To dla mnie największy ból serca, że Telewizja Ojca Dyrektora, który był dla mnie autorytetem i drogowskazem na te trudne czasy zrealizowała materiał, który osobiście mnie podwójnie zabolał. Ludzie, których zobaczyłam na antenie Telewizji Ojca Rydzyka, w mojej opinii, nie powinni się w tym reportażu w ogóle pojawić. Dlaczego?

     Pan Edmund Wojna. Poprzedni burmistrz Stąporkowa.

   Człowiek w przeszłości związany z bezpieką. W roku 2009 odwołany z funkcji burmistrza Stąporkowa na skutek skazującego prawomocnego wyroku sądowego. Chciałabym publicznie zapytać Pana Edmunda Wojnę, dlaczego odpowiadając na pismo Stowarzyszenia Monar z dnia 8.01.2009 roku urząd odmówił przedłużenia umowy użyczenia na czas nieokreślony.

     Teraz Pan burmistrz Wojna staje przed kamerą Telewizji Trwam, czy wypowiada się na antenie Radia Kielce, nazywając moje działania nieludzkimi. 22.01.2009 roku gdy Pan Edmund Wojna był burmistrzem Stąporkowa, skierowane zostało do Stowarzyszenia Monar urzędowe pismo, w którym odmówiono przedłużenia „bezdomnym” umowy użyczenia nieruchomości na czas nieokreślony.

     Później w wyniku prawomocnego sądowego wyroku skazującego Pana burmistrza Edmunda Wojnę, a co za tym poszło wyborami przedterminowymi, objęłam urząd burmistrza Stąporkowa.

     I pewnie to będzie niemałym zaskoczeniem dla niektórych, ale po tym jak mój poprzednik nie przedłużył umowy użyczenia dla Stowarzyszenia Monar w Stąporkowie, to właśnie ja - „bezduszna Łukomska”, podpisałam kolejną, czasową umowę.

    A czy Pan burmistrz Wojna zapomniał o sytuacji, gdy mając kupca na przedmiotową działkę chciał przenieść „bezdomnych” z ośrodka w Stąporkowie do Pardołowa? Doszło wtedy do pikiety mieszkańców z tej wsi. Ostatecznie burmistrz z tego planu zrezygnował. Ale to rozumiem było ludzkie przeniesienie bezdomnych? Bo za tą decyzją stał Pan Edmund Wojna. Natomiast sugerowana przeze mnie zmiana miejsca zamieszkania, która miałaby nastąpić teraz jest nieludzka? A dlaczego? Ano dlatego, że za ta propozycją zmiany miejsca zamieszkania stoi nieludzka Łukomska.

         Ciekawie wypowiedział się również pan burmistrz Edmund Wojna na antenie Radia Kielce w przedmiocie mieszkań socjalnych. Na pytanie, co zrobił by zadbać o mieszkania socjalne dla mieszkańców swojej gminy padła dość interesująca odpowiedź. - Nakazałem sołtysom sporządzić listę budynków, które nadawałyby się do ewentualnego przystosowania na mieszkania socjalne. Przyznam, że to dość sporo jak na 7 lat urzędowania na stanowisku burmistrza. Rozumiem, że tą listę do dzisiaj trzyma Pan głęboko w szufladzie i czeka na odpowiedni moment żeby ją wykorzystać? Bo mieszkania socjalne to realny problem. Ludzie z wyrokami eksmisyjnymi nie mają tyle szczęścia co bezdomni. Ich nie ma gdzie przenieść. To kolejny problem zamiatany pod dywan w tym kraju.

     Pan Robert Dziubiński, Radny Rady Miejskiej w Stąporkowie. Drugi z bohaterów reportażu Telewizji Trwam.

      Pan Radny, który publicznie przyznaje się do zatrudniania bezdomnych. Oświadcza także, że dostarcza pieczywo dla przedmiotowego ośrodka. I to dobrze, że bezdomni mają pracę dzięki Panu radnemu. Mam również nadzieję, że są należycie wynagradzani. Cieszę się, że pan radny dostarcza pieczywo, z piekarni, której jest właścicielem, do ośrodka dla bezdomnych. Mam nadzieję, że to również gest dobrego serca i Pan Radny nie pobiera z tego tytułu jakichkolwiek środków finansowych?

    Myślę, że Pan Radny udzieli odpowiedzi na te pytania na najbliższej sesji Rady Miejskiej, bo mnie te pytania osobiście nurtują i taką odpowiedź będę chciała uzyskać?

     Radni Rady Miejskiej w Stąporkowie Pan Edward Mazur i Pan Dariusz Młodawski. Kolejni z bohaterów reportażu Telewizji Ojca Rydzyka.

    Dla mnie pan Edward Mazur to przez 29 lat „wujek”. Osoba, u której się bawiłam na podwórku. „Spędziłam” część swojego dzieciństwa. Nasze relacje popsuły się po tym jak objęłam stanowisko burmistrza. I gdy Pan Edward Mazur został Radnym to jednym z pierwszych kroków jakie podjął było, wspólnie z Panem Radnym Dariuszem Młodawskim… złożenie do Prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przeze mnie jako burmistrza. Zawiadomienie dotyczyło przyznania mieszkania dla… bezdomnegoDla osoby, która jest przewlekle chora.

    Użyczany lokal nie nadawał się do zamieszkania bez generalnego remontu. Poprzedni burmistrz, Pan Edmund Wojna, próbował to mieszkanie sprzedać. Bezskutecznie. Z prostej przyczyny. To była niemal ruina. I przedmiotowe mieszkanie zostało użyczone przez Gminę na okres jednego roku, gdzie wynajmujący, ciężko chory człowiek „włożył” ponad 10 tys. zł. środków własnych po to by lokal nadawał się do zamieszkania.

    Pan Radny Mazur wspólnie ze swoim kolegą postanowili donieść na mnie w przedmiocie tej sprawy do Prokuratury. Zauważyli bowiem, że człowiek, któremu użyczony został lokal prowadzi… małą kwiaciarnię. A taka kwiaciarnia to był nielada biznes zdaniem Pana Radnego Mazura i Radnego Młodawskiego. Jakim prawem „biznesmen” otrzymał lokal komunalny? A to, że ten, który przedmiotowy lokal otrzymał „miał czelność” popierać mnie w wyborach na burmistrza (tak jak pozostałych 4 200 mieszkańców gminy), to już był dla Panów Radnego Mazura i Radnego Młodawskiego fakt, obok którego nie potrafili przejść obojętnie.

       A to nikt inny jak Pan Radny Dariusz Młodawski uczył mnie, jeszcze kilkanaście lat temu, na Wiedzy o Społeczeństwie, czym jest demokracja. To Pan nauczyciel Młodawski tłumaczył mi, wtedy uczennicy Liceum w Staporkowie, na czym polega szacunek do wyborów społeczeństwa.

    Dzisiaj odnoszę wrażenie, że Panu Radnemu dość trudno pogodzić się z faktem, że to Jego uczennica zajmuje stanowisko burmistrza. Panie Radny taki był demokratyczny wybór mieszkańców Gminy, którą ja i Pan zamieszkujemy. To na tym właśnie Panie Radny Młodawski polega demokracja by z tym wyborem potrafić się pogodzić w imię szacunku do tych, którzy tak zdecydowali.

      Zapytajcie jeszcze Państwo pana Radnego Młodawskiego w ilu rozprawach sądowych uczestniczył gdzie pozwanym był Urząd Miejski w Stąporkowie? I zapewniam, że tam również pan radny Młodawski miał zawsze jedyne słuszne zdanie na mój temat.

       Prokuratura umorzyła zawiadomienie i uznała je za bezzasadne. Później w wyniku wyroku niezawisły sąd nakazał przyznać mieszkanie socjalne dla tego pana.

     To rozumiem była ludzka postawa Panów Radnych Mazura i Młodawskiego, którzy jako kolejni własną piersią bronili bezdomnych przed kamerą Telewizji Trwam, na chwilę zapominając o tym jak zachowali się kilkanaście miesięcy wcześniej?

       Ja potrafiłam wybaczyć Panu Radnemu Mazurowi, „wujkowi”. Trudniej to przychodzi mojej mamie. Nie potrafi pogodzić się z tym, że człowiek, z którym się przyjaźniła potrafił bezzasadnie donieść na Jej córkę do Prokuratury. „Wujku”, czemu winna Ci była moja matka?

     Bo ja wujku poradzę sobie z Tobą. Z ludźmi bezpieki dałam radę. Z totalną opozycją, gdy w wyniku wyborów przedterminowych, w roku 2009 objęłam urząd burmistrza też sobie poradziłam. Miałam wtedy przeciwko sobie niemal całą radę. Do dnia dzisiejszego przeszłam przez dziesiątki rozpraw sądowych. „Zaliczyłam” postępowania prokuratorskie, kontrole różnych instytucji.

     Dziś niektórzy pewnie są zdziwieni, że nie udało im się złamać młodej, 30letniej dziewczyny. I nie uda się wujku. Z Tobą również dam sobie radę. Ale łzy mojej matki wywołane Twoim bezzasadnym donosem na zawsze pozostaną w mojej pamięci.

     Nie dziwi mnie również, krytyka kolejnego, piątego bohatera reportażu Telewizji Trwam. W najbliższym czasie udostępnię Państwu, jako informację publiczną, dane ile można zarobić na dostarczaniu zupek czy innej żywności dla osób biednych w gminie. I proszę mi wierzyć, że to nie chodzi tutaj o drobne złotówki. W ciągu kilku lat to setki tysięcy złotych.

     Tak Drodzy Państwo. Kilkaset tysięcy złotych. I dlatego kolejnemu obrońcy „krzywdzonych” bezdomnych również nie dziwię się żywionej do mnie antypatii. Ja również na miejscu tego pana miałabym żal do bezdusznej Łukomskiej, bowiem ponad rok wcześniej Dom Kultury wypowiedział temu Panu umowę użyczenia kawiarni. Ten Pan przestał również realizować zamówienia na posiłki dla ludzi biednych.

    I taka osoba mówi na antenie Telewizji Trwam, że wszystkie decyzje jakie podejmuję są nietrafne? No zdziwiona byłabym jakby ten Pan przedstawiał moje decyzje jako właściwe.

     Kolejny, szósty bohater reportażu Telewizji Trwam. Pan prezes stowarzyszenia, którego przede wszystkim chciałabym się zapytać czy z formalnego punktu widzenia jego stowarzyszenie w ogóle istnieje? Ilu liczy członków? I czy poza ciągłym upokarzaniem burmistrza i urzędników jeszcze czymś w swojej działalności się zajmuje? Chociaż krytyką tą również zdziwiona nie jestem.

     Pan prezes około roku temu zgłosił się do mnie z prośbą o zatrudnienie. Nie było takiej możliwości z dwóch podstawowych przyczyn. Po pierwsze - brak etatów. Po drugie - brak wyższego wykształcenia u pana prezesa.

     Od tamtej pory pan prezes przeszedł do jedynie słusznego zadania – ciągłej krytyki mojej osoby. Ale również i pan prezes, tak jak pozostali bohaterowie reportażu Telewizji Trwam, ma ku temu osobiste podstawy, o których podniosłam wyżej. Jest jeszcze inna ważna kwestia w przypadku tej osoby. Jednak na chwilę obecną nie będę jej podawać do publicznej wiadomości.

     Bohater numer siedem reportażu Telewizji Trwam. Były radny. Człowiek, który poinformował na spotkaniu otwartym, z udziałem redaktora ITV Końskie, w obecności Radnych Rady Miejskiej, i innych uczestników spotkania, że zatrudnia bezdomnych. Również wypada się z tego powodu cieszyć. I tak jak w przypadku pana radnego Roberta Dziubińskiego, tak i w tym przypadku, mam nadzieję, że bezdomni są należycie wynagradzani. Niewątpliwie szczytnym jest taki gest pana przedsiębiorcy.

    Powyżej zarysowałam głównych bohaterów reportażu Telewizji Trwam. Ale nie tylko Telewizji Trwam. Wypowiedzi niektórych z tych osób cytowała również Telewizja Polska, prasa czy Radio Kielce.

     Dzisiaj chciałabym jedynie zapytać o wiarygodność tych osób w przedmiocie wypowiadania się na temat bezdomnych z ośrodka Monar w Stąporkowie? Czy można o tych osobach mówić, jako o bezstronnych obserwatorach, którzy tak niezależnie bronią bezdomnych? To pytanie pozostawiam otwartym.

     To kilka osób, które krytykują mnie za wszystko. Bo w mojej opinii mają ku temu jasne podstawy. Zwyczajnie jestem dla tych ludzi niewygodna. W czymś im przeszkadzam. Tyle, że ja już w poprzedniej kadencji obejmowałam urząd z hasłem „Stop układom”. I czy się to komuś podoba, czy nie, tego się będę trzymała.

     Przyznam uczciwie, że bardzo długo czekałam z ujawnianiem tych informacji. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nigdy nie podejmuje nieprzemyślanych, emocjonalnych decyzji. Wbrew temu co mówi, właśnie te kilka osób na mój temat, zawsze dwa razy zastanawiam się zanim coś zrobię. I często wolę zrobić jeden krok do tyłu, po to by później postawić dwa z przodu. Odnoszę wrażenie, że tak jest również w przypadku problemu zmiany ośrodka dla bezdomnych ze Stąporkowa. 

       Poziom prezentowanej hipokryzji zmusza mnie jednak do tego by napisać prawdę.

     Dzisiaj gmina Stąporków na dofinansowanie bezdomnego z terenu gminy płaci 550 złmiesięczny koszt utrzymania psa w schronisku to 450 zł, a matka dostaje 100 zł. zasiłku na piątkę dzieci z pomocy społecznej. Coś tutaj jest chyba nie tak? Komuś priorytety się kompletnie pomyliły. To są realia dzisiejszej Polski.

     Co najistotniejsze w tej sprawie. Nikt nawet nie pomyślał o tym, żeby bezdomnych „gdziekolwiek wyrzucać”. W planach było przeniesienie bezdomnych do ośrodka w gminie Daleszyce. Przeniesienie do remontowanego budynku oddalonego niecałe 20 km od Kielc. Osobiście jeździłam do Daleszyc. Rozmawiałam z burmistrzem Panem Wojciechem Furmankiem.

       Naprawdę to taki dramat, że dla bezdomnych z całej Polski miała się zmienić lokalizacja nowego ośrodka, oddalonego od Stąporkowa o około 60 km? Żyjemy w kraju gdzie realnych problemów brakuje?

     Byłam żywo zainteresowana zadaniem, do którego nie zostałam powołana. Zresztą pan kierownik ośrodka dla bezdomnych w Stąporkowie doskonale znał stan prawny całości sytuacji. Gdy wygasła blisko rok temu umowa podpisałam kolejną. W tym czasie miała być znaleziona inna lokalizacja dla ośrodka. I o tym rozmawiałam z kierownikiem ośrodka dla bezdomnych. Wtedy nie było jakichkolwiek sprzeciwów. Lokalizacja na nowy ośrodek została sprecyzowana. Po roku, gdy wszystko zostało już ustalone z samorządem Daleszyc, „dograne” kwestie umowne, czy wreszcie remont nowego budynku był w trakcie realizacji, „wybucha afera z bezduszną Łukomską”, która wyrzuca bezdomnych.

       Pewnie gdyby nie ta cała nagonka bezdomni mieszkaliby w innym ośrodku, w którym wiedliby szczęśliwe życie i nie byłoby problemu. Ja z kolei miałabym możliwość realizować to co obiecałam dla moich mieszkańców kandydując na urząd burmistrza w ostatnich wyborach.

     Dzisiaj dzieciom szkoły się zamyka, likwiduje posterunki policji, zamyka sądy, od 7 lat zamraża się środki finansowe na prokuratury, nie ma pieniędzy na leczenie dzieci w szpitalach, mieszkańcom tego kraju każe się pracować do 67 roku życia, w dziurawych drogach wkopuje się fotoradary. I na nic nie ma pieniędzy. No prawie na nic. W tych wszystkich cięciach znalazły się bowiem pieniądze na... premie dla urzędników obecnego rządu. 41 milionów złotych. Budżet mojej gminy? 40 milionów złotych. I ja tymi 40 milionami muszę przez rok dbać o byt blisko 20 tysięcy mieszkańców gminy Staporków. Zapewnić im pomoc społeczną, dzieciom oświatę, realizować inwestycje czy inne zadania. A tutaj... Ot proszę. 41 milionów na premie. Taki drobny gest.

     To są realne problemy dla Łukomskiej, jako obywatela tego kraju. Nie przenosiny bezdomnych z jednego ośrodka do drugiego. Ktoś jednak wywołał iluzoryczny problem. A dlaczego temat wywołał myślę, że te wyjaśnienia, które dziś Państwu składam na temat osób, które najgłośniej w tym sporze krzyczały, zmieniają troszkę Państwa podejście do problemu.

     Dla mnie prawdziwym dramatem jest to, że lek na stwardnienie rozsiane, który kosztował do tej pory 3,27 zł. dzięki „dobroduszności” rządzących będzie kosztował 647 złotych. To faktyczny problem dla samotnej matki, która ma 600 zł. ciężko wypracowanej emerytury. Ona będzie musiała się zastanawiać każdego miesiąca skąd pożyczyć brakujące pieniądze na lek, który utrzyma przy życiu jej dziecko. To jest prawdziwa katorga, na jaką skazuje się rodziców tych dzieci. I o tym jakoś informacji w TVP nie byłam w stanie dostrzec.

      Przypomnę, że to rząd odpowiedzialny jest za problem bezdomności w Polsce. To szczebel centralny (rządowy) realizuje program przeciwdziałania tej bezdomności. A gmina Stąporków była „wyjątkowa” w tym zakresie. Bowiem mieć należy na uwadze, że z trzech ośrodków Monaru w województwie świętokrzyskim, dwa z nich znajdowały się na terenie gminy Stąporków. Jakie wsparcie z tego tytułu otrzymał nasz samorząd? Odpowiadam: żadne.

       I ja tak jak wielu różnych rządzących mogłabym się uśmiechać, poklepywać po ramieniu, nadawać honorowe obywatelstwa i udawać, że wszystko jest ok. Nie. Nie jest. Bo żyjemy w kraju gdzie większość ludzi zastanawia się jak przeżyć do pierwszego następnego miesiąca. 

       Prywata, kolesiowstwo, nepotyzm. To w mojej opinii trzy główne gangreny, toczące polskie życie publiczne. I nie wolno się bać gdy te patologie dostrzegamy. Zawsze trzeba o tym głośno i dobitnie mówić.

       Na terenie gminy Stąporków są dwa, z trzech, ośrodków Monaru. Moim obowiązkiem było skierowanie w imieniu mieszkańców gminy, pytania do rządzących tym krajem: co z tego tytułu będą mieli mieszkańcy Stąporkowa? Wiecie Państwo jaką odpowiedź usłyszałam? Nic nie będą mieli.  

     Jednocześnie chciałabym Państwa poinformować, że tak jak prosiło o to Stowarzyszenie Monar, przygotowałam uchwały w sprawie przedłużenia umowy użyczenia ośrodka dla bezdomnych w Stąporkowie prowadzonego przez Stowarzyszenie Monar na okres kolejnych pięciu lub dziesięciu lat.

     Tym samym zmuszona jestem do podjęcia analiz dotyczących problemów mieszkańców mojej gminy. Realnych problemów. Bo oni często marzą o sytuacji żeby ktoś przekazał im „dach nad głową”. Oni póki co nie mają gdzie pójść. Bezdomni mieli.

       Ale głęboko wierzę, że wspólnie z 10 Radnymi naszej Rady, jak i urzędnikami, damy radę wypracować nowe pomysły. Bo poza kilkoma osobami, których kompletnie czasami nie rozumiem w tej gminie jest wielu, naprawdę wielu wspaniałych ludzi. Jest zdecydowana większość Radnych i urzędnicy, którzy są poprostu życzliwymi, kreatywnymi i pracowitymi ludźmi. I wspólnymi siłami damy radę. 

       Trudno bowiem jest mi zrozumieć osobę, która stając przed kamerą mówi o tym jakie to super tereny inwestycyjne sa obok w jednej z gmin. Komuś chyba na chwilę zapomniało się mieszkańcy, której gminy stawiali krzyżyk na karcie wyborczej gdy powierzali mu swoje zaufanie w wyborach.

    Te Święta upłynęły dla mnie na pracy. Rozmyślaniu o bezdomnych i analizie tego jak rozwiązać problem bezdomnych z terenu całej Polski, którzy są podopiecznymi Monaru w Stąporkowie. Z drugiej strony analizuję realny problem. Jak zadbać o przyszłość mieszkańców mojej gminy. 

       W drugim dniu Świąt Bożego Narodzenia, odwiedziłam ośrodek dla bezdomnych w Stąporkowie. Podpopieczni tego ośrodka to ludzie, którzy niejednokrotnie mogą być dla nas wzorem. Wzorem na to, jak po bolesnym upadku podnieść się i dalej, mimo niezwykłego trudu, iść przez życie do przodu. Chciałam przekazać informację, że w najbliższym czasie przygotuję uchwałę o przedłużeniu umowy użyczenia na okres 5 lat. Tak jak chciało tego Stowarzyszenie Monar.

       Jednak w mojej opinii, co nadal podtrzymuję, nie stałaby się komukolwiek krzywda z tego powodu, że zmienia miejsce zamieszkania. Pewnie nie jest to najmilsze doświadczenie. Z tego zdaję sobie sprawę. Ale życie, a szczególnie to publiczne, to sztuka kompromisu. Podejmując rozwiązania trzeba szukać tych rozwiązań na optymalnych płaszczyznach. I takie rozwiązanie moim zdaniem zostało odnalezione.

     Zanim w ogóle o czymkolwiek zaczęłam myśleć to zabezpieczony został byt dla bezdomnych z ośrodka MONAR. Gdy zagwarantowany został dla podopiecznych stowarzyszenia lokal w Daleszycach przystapiłam do realizacji swoich zamierzeń. To po raz kolejny pragnę powtórzyć.

     Mam nadzieję, że teraz Telewizja Polska będzie potrafiła pojechać do ośrodka Monaru w Stąporkowie i zapyta ile osób dobrej woli odezwało sie po tych kilku odcinkach Państwa "serialu" w TVP i realnie zaczęło pomagać Jego podopiecznym. Ja tą odpowiedź uzyskałam gdy w drugim dniu Świąt zadałam to pytanie. - Nikt się nie odezwał. 

   Żeby rozmawiać z inwestorem to trzeba mieć coś do zaoferowania. Nikt nie postawi czegokolwiek w chmurach. No chyba, że technika niedługo tak mocno pójdzie do przodu. Żeby cos robić tez trzeba mieć pieniądze. Żeby mieć pieniądze to często trzeba sprzedać jeden produkt po to żeby kupić drugi produkt. I tak było w przypadku przedmiotowej działki. Były pomysły. Zostały wspomnienia. Tyle.

 

Z poważaniem

Dorota Łukomska

Burmistrz Stąporkowa


Podziel się
oceń
165
148

komentarze (32) | dodaj komentarz

Z PUSTEGO I MINISTER ROSTOWSKI NIE NALEJE. ZLIKWIDUJMY POWIATY.

środa, 19 września 2012 19:05

Stąporków, 19.09.2012r.

 

Szanowny Pan

Donald Tusk

Prezes Rady Ministrów

 

 

Szanowny Panie Premierze 

            Z dużym zdziwieniem wysłuchałam komentarza Pani rzecznik Ministra Finansów, która w wypowiedzi dla Telewizji Polskiej, odnosząc się do mojego listu skierowanego do Pana Premiera stwierdziła, że jeżeli Pan Premier zwróci się (do resortu) i poprosi o analizę (dotyczącą sytuacji, którą Panu przedstawiłam) to takie opracowanie zostanie dla Pana przygotowane.

Panie Premierze naprawdę do tej pory nie wiedział Pan, na co skazujecie swoimi ostatnimi pomysłami samorządy? Czy Pani rzecznik nie wiedziała, że Pan Premier jednak wie i analiz nie potrzebuje? Bo to, że ktoś o czymś nie wiedział to już teraz wiemy wszyscy. Przecież te analizy należało czynić zanim zaczęliście eksperymentować z samorządami. Gminy to nie króliki doświadczalne.

Blisko dwa tygodnie temu napisałam do Pana Premiera list, decydując się na jego otwartą formę, bowiem chciałam głośno zwrócić uwagę na błędną politykę Rządu dotyczącą samorządów w Polsce. W ostatnim czasie przesłałam Panu propozycje rozwiązań dotyczących problemu bezpańskich psów i kotów, na które gminy przeznaczają więcej środków jak na biedne dzieci. Wskazałam na inne zadania, którymi nagradzacie samorządy w ostatnim czasie. Wspomnę tutaj chociażby o gospodarce odpadami. I ten Wasz rewelacyjny spot - od 1 lipca to gmina zajmie się Twoimi śmieciami. Super Panie Premierze. A co Pan powie na takie kolejne 10 sekund do tego spotu - a Twoja Gmina Drogi Mieszkańcu będzie za to płaciła. To taki bonus od "przyjaznego Państwa". 

Panie Premierze, przecież pieniądze w samorządach są. Tyle, że odnoszę wrażenie, że dziś na siłę szuka się ich w Gminach. Niech Pan zerknie na powiaty i niech mi Pan Premier wytłumaczy, w jakim celu i do jakich potrzeb funkcjonują starostwa powiatowe? Przecież wystarczy do Gmin przekazać zadania związane z niektórymi wydziałami i wraz z tym tylko część tych ogromnych budżetów na utrzymanie starostw. Reszta niech idzie do budżetu centralnego. Ja do dziś szukam odpowiedzi, do jakich celów powołany został ten drugi szczebel samorządowy - powiaty?

Panie Premierze już dawno potrzeba było debaty, głośnej dyskusji na temat sytuacji w samorządach. Niech Pan zwróci uwagę i dokona analizy jak w ostatnim czasie poszybowało zadłużenie samorządów. I nie jest to tylko spowodowane okresem związanym z wykorzystaniem środków unijnych. Tak jak wcześniej Panu napisałam. Zadłużenie mojej gminy to 34%. Tylko 34 % analizując zadłużenie innych Gmin. Tyle, że teraz zamiast robić chodnik czy drogę to będę odkładała na kolejny souvenir Rządowy - gospodarkę odpadami. Z pustego Panie Premierze to i Minister Rostowski nie naleje.

Odnoszę wrażenie, że Państwo Polskie słabnie. A oznaką tej słabości będą te nowe, oklejone na złoto fotoradary, dumnie stojące przy dziurawych drogach. To będzie taki symbol Pańskich rządów - amberradary. Będzie nam jedynie brakowało bursztynu osadzonego na górnej części obudowy. A pamięta Pan Premier swoje słowa z 2005 roku - Tylko facet, który nie ma prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi. Punkt widzenia zmienił się wraz z punktem siedzenia?

            Panie Premierze podobno w roku 2011 ustanowiliśmy "rekord" w inwigilowaniu swoich obywateli przez uprawnione do tego służby, biorąc pod uwagę kraje Unii Europejskiej. Lepiej. Podobno, w tej wstydliwej dyscyplinie pobiliśmy swój własny rekord z roku 2010. 

Nie może Pan Panie Premierze mówić, tak jak powiedział Pan przy okazji jednej z konferencji prasowych, dotyczących "bursztynowego chłopaka z Gdańska", że sędziowie są wrażliwi na punkcie swojej niezawisłości. I co z tego? A myśli Pan, że jeśli ktoś nie jest sędzia to już ową wrażliwość zatracił, wrażliwość społeczną. Dziś doszło do sytuacji, że skazuje się "za krytykę", a uniewinnia "gangsterów" z Pruszkowa. Dziś to Parasol czy Bolo mogą cieszyć się słabością Polskiego Państwa. Przepraszam. Pan Parasol i Pan Bolo, niesłusznie pomówieni dobrze sytuowani mieszkańcy Pruszkowa. Ja mam tylko nadzieję, że teraz Państwo Polskie zapłaci tym uniewinnionym obywatelom takie odszkodowania, że kolejnym razem Państwu Polskiemu się odechce pomawiać. Domniemanie niewinności w tym przypadku zadziałało. Ktoś jeszcze powinien zrehabilitować osobę Pana Pershinga, który mówił o sobie, jako dobrze sytuowanym bezrobotnym mieszkańcu Żyrardowa. A to, że był bezrobotny i miał ogromny majątek? I co z tego? Bezrobotnemu to juz majątku nie wolno mieć? Tylko ten, który pracuje ma mieć pieniądze? A niby dlaczego? A niech Pan Premier zapozna się z danymi dotyczącymi tymczasowego aresztowania i tego, z jaką częstotliwością sięgało się, przynajmniej do niedawna, po ten najsurowszy środek zapobiegawczy.

Wie Pan Premier jakiego ja jestem zdania? Wyroki sądów powinno się komentować, należy o nich głośno rozmawiać, zastanawiać się nad słusznością orzeczeń. Sędziowie jak my wszyscy są tylko ludźmi. Wielu sędziów to na pewno wybitni fachowcy, wspaniałe osoby, ale również i w tej grupie zawodowej mogą zdarzyć się słabsze ogniwa.

Na koniec chciałam Panu Premierowi pogratulować, jednej decyzji. Decyzji związanej z powołaniem na funkcję Ministra Sprawiedliwości Pana Jarosława Gowina. Ma jedna cechę, której niektórym rządzącym brakuje - odwaga. To, w mojej, skromnej opinii najlepszy minister Pańskiego Rządu. I przyznam Panu uczciwie, że trzymam kciuki za Pana Ministra Gowina. Mam nadzieję, że to co zaczął zmieniać Pan Minister Jarosław Gowin uda mu się doprowadzić do końca. Bo niech Pan Premier pamięta, gdy kolejny raz będzie się wypowiadał w temacie wrażliwości sędziów, w kontekście ich niezawisłości - ludzie, którzy nie są sędziami również bywają wrażliwi. A to sędziowie mają tą drobną przewagę, że decydują o losach innych.

 

Z poważaniem

Dorota Łukomska

Burmistrz Stąporkowa


Podziel się
oceń
101
130

komentarze (17) | dodaj komentarz

Propozycje przesłane Prezesowi Rady Ministrów w zakresie problemu bezdomnych psów i kotów

środa, 19 września 2012 18:50

Stąporków, dn. 10 września 2012 r.

                                                                                            

Szanowny Pan

Donald Tusk

Prezes Rady Ministrów RP

 

Szanowny Panie Premierze,

            Istniejące rozwiązania jakie narzuca na gminy Ustawa o ochronie zwierząt są w praktyce tak skonstruowane, iż nie dają realnych możliwości aby ich zastosowanie zminimalizowało lub wręcz zlikwidowało problem dotyczący bezdomnych psów i kotów. Wynika to oczywiście z wielu powodów, m.in., ze stanu budżetu danej gminy, gdyż jak wiadomo zawsze znajdą się ważniejsze zadania  (priorytetowe w odczuciu społecznym) na które samorząd zdecyduje się przeznaczyć pieniądze, niż na przykład budowa schroniska czy chociażby partycypacja w kosztach z inną gminą, gdyż koszty zrealizowania takiej inwestycji i utrzymanie funkcjonowania takiego obiektu są znaczne. Problem bezpańskich psów częstokroć był i nadal jest bagatelizowany, stanowiąc dla niektórych mniej obeznanych ze sprawą mieszkańców powód do żartów i stwierdzeń sprowadzających się do formułowania poglądów iż: ,,gmina chyba nie ma się czym zajmować tylko psami”. Niestety, problem jest tak naprawdę poważny. Z roku na rok narasta i zostaje coraz bardziej dostrzegany przez lokalne władze oraz mieszkańców wielu gmin. Nie ma tygodnia żeby nie było problemu z bezpańskimi psami czy kotami. Mam odwagę powiedzieć, że jest to duży problem, ale mając doświadczenie praktyczne obcując z tym tematem widzę, iż tylko rozwiązanie systemowe poprzez zmodyfikowanie ustawy o ochronie zwierząt może przyczynić się, jeżeli nie do całkowitego rozwiązania problemu to przynajmniej do znacznego poprawienia obecnego stanu.   

            Nie chcę oczywiście wypowiadać się w tym piśmie za inne samorządy, ale śmiem twierdzić, że problem ten w znacznym stopniu dotyka również inne gminy. Dla przykładu można podać nasze województwo świętokrzyskie, w którym zostało zamknięte jedyne schronisko dla zwierząt zlokalizowane pod Kielcami. Schronisko to odbierało dotychczas psy z terenu całego województwa. Niedawno funkcjonowanie schroniska zostało przywrócone, ale już tylko wyłącznie dla gminy Kielce, gdyż zadanie wyłapywania  i opieki nad zwierzętami z terenu tej gminy jest dotowane przez Urząd Miasta Kielce. Jest to jak wiemy gmina posiadająca znaczny budżet (w stosunku do innych gmin tego województwa) i w związku z tym może sobie na to pozwolić. Pozostałe gminy z dnia na dzień zostały pozostawione z ,,psim” problemem same sobie, bez jakiegokolwiek schroniska, zlokalizowanego chociażby w województwach sąsiednich, które wyraziłoby zgodę na przyjęcie zwierząt. Interwencje Wojewody Świętokrzyskiego przypominające iż, zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom jest obowiązkiem gmin, jest traktowane z pewną rezerwą przez te gminy, nie ze względu na bagatelizowanie sprawy, ale m.in. z powodu, iż problem ten jest poważny a przykre doświadczenia innych gmin z terenu Polski uzmysławiają włodarzom że próba chociażby zlokalizowania na swoim terenie schroniska dla zwierząt wiąże się z ,,samymi problemami”, tj. protestami mieszkańców w sąsiedztwie których ta inwestycja byłaby zlokalizowana. Wynika to  również zapewne z faktu prowadzonych ciągłych kontroli i inspekcji chociażby przez liczne organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. To, że takie kontrole są potrzebne tego nie sposób negować ale są one zapewne jednym z elementów powodujących obawy dla potencjalnej gminy-inwestora, oprócz oczywiście kwestii finansowych związanych z realizacją tegoż obiektu i późniejszym jego utrzymaniem.

Gmina Stąporków należy do Staropolskiego Związku Gmin i Miast,  w skład którego wchodzą jednocześnie wszystkie gminy powiatu koneckiego. Rozważaliśmy utworzenie schroniska dla zwierząt. Zamysł dobry, cel szczytny ale nasuwa się pytanie - jak rady gmin mają się przekonać do partycypacji w kosztach budowy (kilkaset tysięcy złotych) jeżeli przewidywana ilość psów na gminę wynosić będzie kilka sztuk, a potrzeby wynikające z doświadczenia są znacznie większe. Domniemywać należy, że sytuacja przedstawiać się może podobnie również w innych gminach poza naszym powiatem. Sprawa ,,dogadania się” pomiędzy gminami co do budowy schroniska nie zawsze musi skończyć się sukcesem, bo jak wiemy ,,diabeł tkwi w szczegółach”, a poza tym gminy mają różne priorytety związane z planowaniem rozwoju swoich gmin.

Dlatego też, proszę o rozważenie możliwości ustawowego rozwiązania tego problemu. Moim zdaniem należy rozważyć czy zasadnym jest budowa stosunkowo małych schronisk                     w każdym powiecie. Może należałoby ustawowo wprowadzić obowiązek lokalizacji przynajmniej jednego dużego schroniska na terenie każdego województwa, w którego kosztach partycypowałyby wszystkie gminy wchodzące w jego skład, uwzględniając przy tym możliwości finansowe i np. liczbę mieszkańców tychże gmin. Koordynacją działań w tych sprawach, tj. m.in. przeprowadzeniem stosownych spotkań z przedstawicielami gmin, przygotowaniem dokumentacji, budową schroniska i jego późniejszym funkcjonowaniem powinien zajmować się Wojewoda wykorzystując swój autorytet jako instytucji posiadającej uznanie i dającej kredyt zaufania co do pewności profesjonalnego przeprowadzenia całego przedsięwzięcia.  Na chwilę obecną, w naszym województwie powołany jest pełnomocnik do spraw zwierząt przy Wojewodzie. Stanowisko jak najbardziej potrzebne ze względu chociażby na niską, mimo wszystko, świadomość społeczną oraz sytuacje niehumanitarnego postępowania ze zwierzętami, czy też wręcz przypadki bestialstwa. W związku z tym, naturalną koleją rzeczy powinien stać się fakt, iż pełnomocnik do spraw zwierząt, w imieniu Wojewody, sprawowałby również kontrolę nad prawidłowym funkcjonowaniem wojewódzkiego schroniska, poza oczywiście innymi organami ustawowo przewidzianymi do prowadzenia takiego nadzoru.

Rozumiem, iż ustrój Państwa jest obecnie tak ukierunkowany, aby samorządy przejmowały na siebie coraz większą odpowiedzialność za prowadzenie działań na swoim terenie, widać to chociażby w związku z ciągłym wzrostem ilości ustaw i rozporządzeń nakładających na gminę coraz to nowe obowiązki. Niestety, w pewnych przypadkach wszystkie gminy muszą współdziałać, bo przecież bezpańskich psów nie interesują granice między gminami i niczym nie skrępowane wędrują z jednej gminy do drugiej (nie wspominając                          o przypadkach podrzuceń psów dokonywanych przez mieszkańców z terenu innych gmin, chociażby z przejeżdżających samochodów). Dlatego też świadomość, że wszystkie gminy muszą z mocy ustawy partycypować w kosztach budowy i utrzymania schronisk, wyeliminują wahających się, przyczyniając się tym samym do solidarnego współfinansowania w kosztach, które poprzez takie działania zapewne znacznie zmaleją. Koszty budowy wojewódzkiego schroniska będą mniejsze, (uwzględniając sumaryczne nakłady finansowe związane                            z utworzeniem, np. szeregu powiatowych schronisk przez kilka gmin), gdyż duże schronisko utworzone zostanie dla bezdomnych zwierząt pochodzących dla przykładu ze 102 gmin tworzących województwo świętokrzyskie, ale i przez 102 gminy będzie współfinansowane na etapie planowania, budowy i jego późniejszego funkcjonowania. Należy domniemywać również, że standardy takiego schroniska byłyby zapewne wyższe, chociażby że względu na bieżącą opiekę merytoryczną Wojewody. Tak więc, wykorzystując autorytet Wojewodów można by poczynić starania skonsolidowania gmin wchodzących w skład poszczególnych województw tak, aby w końcowym efekcie powstało jedno wojewódzkie schronisko, zaoszczędzając tym samym publiczne pieniądze jakie byłyby przeznaczone na budowę kilkuset schronisk powiatowych, czy też w znacznie większej ilości schronisk gminnych. Zrealizowanie pomysłu budowy jednego z prawdziwego zdarzenia schroniska w każdym województwie, pozwoli, po dokonaniu uszczelnienia systemu mającego zminimalizować problem bezpańskich zwierząt (opisany w dalszej części pisma), uniknąć późniejszego problemu związanego z utrzymaniem tych wszystkich schronisk powiatowych lub gminnych, mając na uwadze chociażby kryzys w finansach publicznych dotykający coraz większą liczbę samorządów. Bo przecież wszyscy musimy się zgodzić, że rozwiązanie problemu nie powinno polegać na pozamykaniu wszystkich bezpańskich zwierząt i trzymaniu ich w nieskończoność (mając na uwadze m.in. niewystarczającą ilość adopcji), ale powinno wiązać się z prewencyjnymi działaniami mającymi na celu w pierwszej kolejności przynajmniej wdrożenie w życie konkretnych działań pozwalających zlikwidować przyczyny wystąpienia zjawiska bezdomności zwierząt. Najpierw postarajmy się zdiagnozować               i zlikwidować przyczynę zaistniałej sytuacji, to i skutki jeżeli w efekcie nie zostaną wyeliminowane, na pewno będą mniejsze. 

            Moim zdaniem, budowa schronisk, czy to powiatowych czy też wojewódzkich powinna być potraktowana jako ostatni element w całym nowym systemie mającym na celu rozwiązanie problemu z bezpańskimi psami, zwierzęta powinny trafiać tam tylko w ostateczności. Przede wszystkim w ustawie powinny znaleźć się zapisy, wprowadzające obowiązek ,,czipowania” psów posiadających właścicieli. Właściciele psów nie powinni mieć dużych pretensji o koszt takiego czipa (którego żywotność jest nieograniczona), gdyż fakt wydania kilkunastu złotych nie jest wygórowany mając na uwadze koszty utrzymania zwierzęcia przez kilkanaście lat, a poza tym można zastanowić się nad zniesieniem lub też okresowym wstrzymaniem pobierania opłaty za posiadanie psa, przez gminy, na rzecz zakupu czipa dla psa. Zaczipowanie psów ma przecież służyć wszystkim mieszkańcom, także tym, którzy nie posiadają psa, a którzy mogliby się znaleźć  w niebezpiecznej sytuacji stworzonej przez bezdomne i agresywne zwierzę, czego konsekwencją winno być niezwłocznie ustalenie właściciela takiego zwierzęcia i w przypadku pogryzienia sprawdzić niezwłocznie, czy zwierzę to zostało zaszczepione, w dalszej kolejności natomiast pociągnąć takiego właściciela do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Poza tym korzyści są niewspółmierne w przypadku, gdy pupil się zgubi, gdyż wtedy zostanie szybko i z pewnej odległości dokonane sprawdzenie przez specjalny czytnik będący na stanie służb gminnych. Nawet gminę posiadającą ograniczone fundusze powinno być stać na zakup jednego czytnika czipów (koszt około 600 zł). Ustawa może jednocześnie dopuszczać dofinansowanie czy tez zupełne sfinansowanie zakupu takiego czipa i wprowadzenia go pod skórę zwierzęcia, dla osób niezamożnych, których nie stać na pokrycie tych kosztów, po uprzednim zweryfikowaniu takich osób, chociażby przez Ośrodki Pomocy Społecznej. Czip powinien zawierać specjalny kod lub numer przypisany tylko dla jednego zwierzęcia. Mniej istotne jest już jakie przypisać numery na poszczególne województwa i czy prowadzić wojewódzkie bazy danych czy też jedną centralną. Niewątpliwie należy wyznaczyć ostateczny termin w ustawie, do jakiego powinny zostać zaczipowane wszystkie psy posiadające właścicieli na terenie całej Polski. Termin ten powinien obejmować najwyżej kilka lat, tak aby gminy zdążyły uporać się z tym problemem na swoim terenie. Mając na uwadze m.in. liczbę weterynarzy na terenie danej gminy, można podzielić akcję czipowania z podziałem na poszczególne sołectwa oraz miasto. Właściciel, po zaczipowaniu psa, powinien dostać kartę z kodem lub numerem swojego psa oraz z informacją, iż w przypadku sprzedaży/przekazania psa musi poinformować o tym fakcie urząd gminy, a kartę tę przekazać nowemu właścicielowi, lub w przypadku zgonu przekazać ją do urzędu gminy. Na koniec każdego miesiąca gminy powinny przekazywać zestawienie kodów nowych psów oraz ich właścicieli oraz ewentualne zmiany (o przekazaniu psa lub o zgonie psa) np. do wojewódzkiej bazy danych prowadzonej przez Wojewodę. Sytuacja ta pozwoli ustalić psa nawet, gdy przywędruje on z odległej gminy i po kodzie z czipa pozwoli skontaktować się z odpowiednią wojewódzką bazą danych, w celu ustalenia właściciela psa  i poinformowania go o sposobie jego odbioru oraz o fakcie, iż w przypadku nie zgłoszenia się po jego odbiór w ustalonym terminie osoba taka zostanie ukarana dotkliwą kwotą mandatu, ustaloną ustawowo. Dopiero w takim przypadku, gdy zostaną już wykorzystane wszystkie prawem przewidziane metody pozwalające gminie na ustalenie i poinformowanie właściciela o jego zagubionym zwierzęciu, gminie pozostanie przekazanie go do schroniska.

Zależy mi, by problem ten  w końcu został rozwiązany. Nie oszukujmy się, wszelkie programy przeciwdziałania bezdomności opracowane przez gminy, pomimo, iż zawierają szereg dobrych rozwiązań, trzeba to powiedzieć wyraźnie, nie rozwiążą tego problemu kompleksowo. Budowa tylko samych gminnych czy też powiatowych schronisk (jeżeli w ogóle one powstaną), też zapewne nie rozwiąże tej sprawy. Każde kolejne zmiany w przedmiotowej ustawie, mają (okazuje się w praktyce) charakter powierzchowny i nie spowodowały jak dotąd zlikwidowania problemu bezpańskich zwierząt, wręcz przeciwnie problem ten narasta. Organizacje ekologiczne zajmujące się ochroną zwierząt zapewne dostrzegają ten problem, ale żądania ich mogą być niekiedy zbyt wygórowane.

 

 

Szanowny Panie Premierze,

 

Mając na uwadze, iż posiada Pan dostęp do różnych ekspertów i prawników, proszę                              o podjęcie tego tematu, rozważenie różnych metod stosowanych w Europie a może i na świecie oraz uwzględnienie propozycji pochodzących od jednostek samorządu terytorialnego i tych wnoszonych zapewne przez organizacje ekologiczne tak, aby wypracowane stanowisko dawało narzędzia określone w przepisach prawa, które faktycznie pozwolą na podjęcie konkretnych działań głównie przez gminy aby mogły wypełniać swój ustawowy obowiązek polegający na zajmowaniu się bezdomnymi zwierzętami.

  

Z poważaniem

Dorota Łukomska

Burmistrz Stąporkowa

 


Podziel się
oceń
107
136

komentarze (14) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 września 2016

Licznik odwiedzin:  49 225  

WIRTUALNY SPACER PO GMINIE STĄPORKÓW

KALENDARZ

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
http://www.wirtualnastrefa.pl/?mod=82&cPath=73_7389&t=iP

O MNIE

Najmłodszy burmistrz w Polsce.
Jestem mieszkanką Stąporkowa. Tutaj ukończyłam Szkołę Podstawową nr 1 i Liceum Zawodowe w ZSP im. Stanisława Staszica.
Obecnie jestem na ostatnim roku studiów doktoranckich na SGGW w Warszawie. Jestem autorką ponad 30 publikacji. W 2006r. ukończyłam kierunek: Ekonomia w zakresie kierowania procesami społecznymi na Politechnice Radomskiej. Dwa lata wcześniej obroniłam dyplom na Akademii Świętokrzyskiej na kierunku: Ekonomia - marketing, agrobiznes i zarządzanie w gospodarce żywnościowej. W 2000 roku uzyskałam dyplom pracownika administracyjno - biurowego.
W latach 2006 - 2009 pełniłam mandat radnej Rady Miejskiej w Stąporkowie. Dzięki Państwa zaufaniu i poparciu od 25 października 2009r. mam zaszczyt sprawować funkcję burmistrza Stąporkowa.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 49225
Wpisy
  • liczba: 99
  • komentarze: 1283
Galerie
  • liczba zdjęć: 58
Bloog istnieje od: 2233 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to